Efekty specjalne, zwłaszcza w filmach, dużo zyskały, od kiedy można je generować przy pomocy komputerów. Po raz pierwszy na dużą skalę efekty specjalne zostały wykorzystane w tysiąc dziewięćset drugim roku w filmie pod tytułem "Podróż na księżyc". Jednak tu nie użyto ani jednego efektu wygenerowanego komputerem, ponieważ wtedy jeszcze nie istniały one w obecnej formie. Szał wybuchł przy filmie z tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego roku, gdy na ekrany kin wszedł film pod tytułem "Zaginiony świat". Prasa była zszokowana na seansach i rozpisywała się, jakoby do filmu został wykorzystany prawdziwy odchowany dinozaur, jednak twórcy filmów zdementowali to, wyjaśniając, iż brahiozaurus dewastujący metropolię został stworzony z kukieł. Późniejsze filmy takie jak "King Kong" czy "Mumia" były kolejnym szokiem dla wszystkich kinomanów. Dopiero czwarta część "Gwiezdnych wojen" całkowicie odmieniła kinematografię. Tworzone przy pomocy komputerówefekty specjalnie były szokiem dla wszystkich oglądających ten film. Prawdziwym szokiem była scena z "Ósmego pasażera Nostromo", kiedy to potwór z kosmosu wychodzi przez klatkę piersiową jednego z głównych bohaterów. Jednak najważniejszą erą dla komputerowych efektów specjalnych było pojawienie się superprodukcji amerykańskiego pochodzenia, takie jak Terminator, gdzie efekty specjalne odgrywały barzdzo ważną rolę. Branża widowiskowych wybuchów ciągle się rozwijała, pojawiały się coraz lepsze widowiska. Znanymi pionierami, którzy wyznaczali nowe trendy w tej dziedzinie był Roland Emmerich, który wyprodukował widowiskowy "Dzień niepodległości", Steven Spielverg i jego "Jurassic Park" na podstawie książki Michaela Crichtona. Tak samo Peter Jackson postanowił kolejny przecinek w zdaniu efektów specjalnych swoim adaptowanym dziełem JRR Tolkiena - "Władca Pierścieni", gdzie efekty były tak dokładne, tak szczegółowe i widowiskowe, iż właściwie nie można było odróżnić ich od rzeczywistości. Dzisiaj efekty komputerowe stosowane w filmach są standardem. Po "Matrixie" nic już nie zaskakuje - jedyne ogranicznie znajduje się w wyobraźni. Sceny wielkich kraks z czasem zaczęły nudzić, więc James Cameron, kolejny pionier w wyznaczaniu nowych terndów w efektach, stworzył coś, co bije wszystkie poprzednie efekty na głowę - "Avatar". I zapowiada, że to nie koniec.